Politycy koalicji uciekają przed reporterem. "Nie ma pani minuty?"
Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer, rzecznik rządu Adam Szłapka, były wiceszef MAP Robert Kropiwnicki oraz poseł KO Paweł Kowal. To niektórzy z przedstawicieli koalicji rządowej, którzy jak ognia unikali odniesienia się do afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Komentarz w tej sprawie próbował uzyskać od nich w Sejmie dziennikarz Kanału Zero Jacek Prusinowski, ale bez większego skutku. Niektórzy, jak np. Lubnauer, dosłownie zaczęli biec – aby tylko uniknąć niewygodnego tematu. Wiceminister podkreśliła jednocześnie, że nie korzystała z pomocy w tej placówce.
– Przepraszam, ja naprawdę mam za 15 minut spotkanie – mówił Szłapka. Pytany, czy korzystał ze Szpitala Południowego zaprzeczył. – To musi być do spodu wyjaśnione, nie ma żadnych wątpliwości co do tego. Muszą być konsekwencje – podsumował rzecznik rządu.
Poseł KO Paweł Kowal pytany o sprawę oznajmił: – Jestem najmniej kompetentną osobą ds. służby zdrowia, no błagam. Nie znam tematu i na służbie zdrowia się nie znam.
Z kolei wiceminister infrastruktury z PSL Dariusz Klimczak podkreślał, że sprawa musi koniecznie zostać wyjaśniona.
Tymczasem warszawska Prokuratura Okręgowa informuje o wszczęciu postępowania sprawdzającego ws. lekarza Dawida Kacprzyka i tego, co media nazywają "systemem przyjmowania VIP-ów z KO". Prokuratura opublikowała komunikat. "Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie: podejrzenia stworzenia systemu przyjmowania pacjentów w SOR Szpitala Południowego w Warszawie opartego na przesłankach pozamedycznych, sprzecznych z zasadami triażu, co mogło narazić innych pacjentów SOR na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. w zakresie czynu z art. 160 § 1 kk oraz w sprawie poświadczania nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na dokumentacji poświadczającej czas wykonywanej pracy w SOR Szpitala Południowego w Warszawie, tj. o czyn z art. 271 § 3 kk" – podano.
Afera z Kacprzykiem. Lekarz stracił stanowisko w Szpitalu Południowym
Radny Dawid Kacprzyk stracił pracę w Szpitalu Południowym. To pokłosie afery związanej z ogromnymi zarobkami lekarza, który przez lata był związany z KO. Wcześniej sam Szpital wydał oświadczenie w głośnej aferze. "Uprzejmie informujemy, że Warszawski Szpital Południowy jako podmiot leczniczy jest zobowiązany do przestrzegania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych oraz tajemnicy medycznej. Informacje dotyczące korzystania ze świadczeń zdrowotnych, w tym również sam fakt objęcia danej osoby opieką medyczną, stanowią dane prawnie chronione, niezależnie od barwy politycznej pacjenta lub jej braku. W związku z powyższym szpital nie udostępnia informacji dotyczących poszczególnych pacjentów. Jednocześnie podkreślamy, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi naruszenie powszechnie obowiązujących przepisów prawa" – czytamy w komunikacie.